Pierwsza z nich zarezerwowana jest dla tłumu. Tworzy obraz chodzącego ideału. Prywatnie zastępuje ją druga- pokazująca prawdziwą naturę człowieka.


Dara Allaina von Detremante
PANIENKA FĄFEREFĄFE
13.01.2001 - 18 LAT - POLKA - DIABEŁ - IIIB - POKÓJ 073 - WOLONTARIUSZ - MUZYK - HETERO - ZAWODOWY SINGIEL - KIRISHE
„Lubię muzykę - rzekła powoli - ponieważ gdy... gdy jej słucham, zatracam się w sobie, jeśli wiesz, o co mi chodzi. Jestem wówczas jednocześnie pełna i pusta, czuję jak ziemia drży i wypiętrza się pod moimi stopami. Kiedy zaś sama zaczynam grać... Cóż, wreszcie tworzę, a nie niszczę.”
Sarah J. Maas – Szklany tron
Muzyka jest najlepszym ze wstępów do opowiedzenia o panience von Detremante. Stanowi ona podstawę osoby, ale i pokazuje, jak wielką moc potrafią mieć dźwięki wszelkiego rodzaju. W rodzinie Dary umiejętność gry na wiolonczeli była przekazywana z pokolenia na pokolenie, po stronie kobiecej. Budowano w ten sposób wrażliwość, której do tej pory nie potrafiła się wyzbyć. Coś doprawdy uciążliwego, zwłaszcza gdy wokół wszyscy słuchają rapu albo innych form kaleczenia piękna, których ona sama nie zamierza tolerować. Nawet jeśli nauczyciele mają jej za złe odmawiania udziału w wydarzeniach muzycznych opartych o te zbrodnie przeciwko dobremu gustowi.
Bycie upartą w jakiejkolwiek kwestii należy do najbardziej charakterystycznych i widocznych na pierwszy rzut oka cech młodej kobiety. To i wiele innych odziedziczyła po świętej pamięci babci Laurze, która siedemnaście lat wcześniej podjęła się wyzwania wychowania Allainy. Swoją drogą nigdy nie pasował jej dobór imion wnuczki, w jej mniemaniu był zbyt ekstrawagancki. Postać tej wyniosłej damy o enigmatycznej, choć dziwnie pięknej urodzie na zawsze pozostanie w pamięci dziewczyny. Nie tylko przez to, jak odrealniona się wydawała, ale i przez śpiew, który dzień w dzień rozbrzmiewał wśród murów poniemieckiego, wiejskiego domku gdzieś pod Wrocławiem. To dzięki niemu nawet najgorsze chwile zdawały się przemijać, znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, coraz bardziej rozkochując Darę w tej konkretnej formie sztuki, połączonej z surowym dźwiękiem starej jak świat wiolonczeli. Wielkiej, przy której nawet tato zdawał się kurczyć. Przynosiło to ukojenie dla zszarganych nerwów, będąc darmowym lekarstwem na całe zło tego świata. Lekarstwem, ale i sposobem na życie.
Talent czarnowłosej został odkryty już w szkole podstawowej, pozwalając na dalszy rozwój. Już nie w domowym zaciszu, a na scenie. Wśród świateł reflektorów, oklasków zgromadzonych widzów czuła i nadal czuje się tak, jakby odnalazła swoje miejsce. Zaskakująco swobodna, charyzmatyczna wiolonczelistka zachwyca ludzi delikatnym głosem. Tym, jak łatwo przychodzi jej solowy występ, ale też prowadzenie konwersacji z o wiele starszymi od siebie osobami, bowiem głównie takie raczą ją swoją obecnością w amfiteatrach, filharmoniach czy innych przybytkach, w których dane jest jej występować w pojedynkę lub jako część grupy. Publicznie uchodzi za niezwykle przyjazną, otwartą na nowe znajomości panienkę, znającą podstawy dobrego wychowania, te liczne maniery przy stole. Jednak czego innego można by się spodziewać po osobie, która wyrosła na urodziwą panienkę? Bajecznie wysoką, o długich i szczupłych nogach godnych modelki. Tato niejednokrotnie porównywał ją do babci, ale i matki, której bagatela nigdy nie miała okazji poznać.
„Masz jej oczy”- w ten sposób podkreślał najbardziej charakterystyczną cechę, jaką zapisano w genach von Detremante. Miejscowy albinizm, który umiejscowił się w tęczówkach, sprawiając, że przybierały krwistoczerwoną barwę. Paradoksalnie ciemną, poziomem odcienia porównywalną do tego najczęściej spotykanego brązu. Łącząc to z głęboką, naturalną czernią włosów, alabastrową skórą- można porównać ją do stereotypowego wampira z amerykańskich filmów dla nastolatków. Uwielbia podkreślać ten nietypowy atut swojego wyglądu długimi sukniami w ciemnych barwach, niejednokrotnie ozdobionymi czarną koronką. Trumienną, jak to określał jej przyszywany brat. Pasują do bankietów, koncertów, ale i szkolnych bali. Zazwyczaj jednak można spotkać ją kręcącą się po internacie w mundurku, ewentualnie jakichś luźnych ciuchach. Jest zdecydowanie typem wygodnickiej osoby. Nie cierpi, kiedy coś ją uwiera, gniecie, drapie czy po ściągnięciu ubrań czuje dyskomfort. Właśnie to było głównym powodem do porzucenia staników. Zakłada je jedynie w ostateczności, gdy sytuacja oraz kreacja tego wymagają.
Dopiero w chwilach weekendowych powrotów do domu wychodzi jej prawdziwa natura czy upodobania. Zrzuca z siebie maskę grzecznej, idealnej dziewczynki, wzorowej uczennicy czy artystki, stając się kimś zupełnie innym. Wręcz kompletnym przeciwieństwem. Na próżno szukać u niej chociażby oznak uległości, do czego trzeba się po prostu przyzwyczaić. Nie tylko oczy odziedziczyła po świętej pamięci babci Laurze. Mocna psychika wraz z naturą buntowniczki tworzą mieszankę będącą magnesem na kłopoty, o czym świadczy chociażby sporej wielkości blizna na brzuchu. Pamiątka z dzieciństwa. Pamięta to tak, jakby było wczoraj. Zimowy, mroźny poranek, kiedy postanowiła z jakiegoś powodu zrobić na złość tacie. To chyba było tuż po śmierci babci, gdy przechodziła przez okropny okres w dziecięcym życiu. poszła z kolegami do lasu, na górkę, by pozjeżdżać na workach i dętce od traktora. Skończyło się płaczem, rozlewem krwi i paniką, zaraz po tym, jak zsunęła się ze śliskiego materiału na ostre kamienie, schowane pod cienką warstwą śniegu. Jednak nawet tak traumatyczne przeżycie nie było w stanie stępić charakteru ciemnowłosej. Pociągu do poznawania świata. Smakowania nieznanego. Dominacji. Ale i tej szalonej pewności siebie, której nieodłącznym towarzyszem została szczerość godna małego dziecka. Czując się swobodnie w towarzystwie może być wręcz bezczelna, wypowiadając swoje myśli na głos. Zaś w związku można spodziewać się po niej dosłownie wszystkiego. Nigdy nie wiadomo, co strzeli dziewczynie do głowy.
Jednak jeśli ktoś będzie w stanie wytrzymać z tą prawdziwą Darą- zyska przyjaciółkę wierną i wdzięczną bardziej, niż niejeden adoptowany kundelek. Von Detremante jaka by nie była, potrafi zaryzykować własnym zdrowiem dla dobra drugiej osoby. Znanej i przez nią cenionej, warto to podkreślić.
CLGTART 22.08.2019 - Tenebris [DG] - Korra10 [HW] - Tenebris#3897 - moonwilczycaksiezyca@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz