To nie tak, że przystosowanie do życia w innym kraju jest trudne. Zupełna kwestia przywiązania do miejsca, w którym się urodziło. Sytuacja wygląda tak, że każdy przeżywa wszystko inaczej. Każdy miał w życiu inną sytuację, która sprawiła, że jest taki a nie inny. U jednych można próbować coś zmienić, pomóc, cokolwiek. U innych zrobić się nic nie da.
Ktoś kiedyś mi powiedział, że ludzi można tolerować, ale niekoniecznie akceptować. Że każdy z nas w pewnym momencie stanie w sytuacji, w której będzie musiał rozmawiać z osobą, której zwyczajnie nie trawi. Jednak czy zasada ta aplikuje się do wszystkich osób? Wychowałem się w rodzinie, która ogromną wagę przykłada do jakiejkolwiek rodzaju szacunku. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia osoby, która do każdego pała nienawiścią. Empatia jest cechą, którą nie każdy posiada. Jest czymś cennym, czymś czego coraz częściej brakuje.
Dlatego widząc brązowe, kręcone włosy i delikatne oczy, dające na myśl wręcz niewinną sarenkę, po prostu nie potrafiłem nie przerwać rozmowy.
Wiem, że nie każdy potrafi akceptować osoby, które nie są takie jak on. Nie mogę jednak powiedzieć, że wiem jak to jest być w jej sytuacji. Ludzie powinni zastanowić się, czy bycie niepełnosprawnym jest czymś, przez co innych powinno się odrzucać. Takie osoby również żyją tak jak my. Mają takie same problemy, kochające rodziny i przyjaciół. Na świecie dzieją się gorsze rzeczy niż to. Nie lepiej przejmować się tym, że ktoś miał wypadek? Lub że właśnie prawie popełnił samobójstwo? Albo ma ważny sprawdzian?
Każdy z nas ma różne rozterki. To one tworzą nas tym kim jesteśmy. Nie mamy obowiązku zmieniać się tylko dlatego, że przypadkowej osobie z ulicy coś nie pasuje. Każdy zasługuje na taki sam szacunek, jakiego wymaga od innych.
Nie wahałem się, żeby podejść. Chociaż się przywitać. Uprzejmość jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Spokojnym krokiem podszedłem do dziewczyny, kłaniając jej się nisko na przywitanie. Nawyk wyniesiony z rodzinnego domu. Uniosłem delikatnie kąciki ust, możliwe że nie do końca widocznie.
- Witaj Anastazjo - mruknąłem do niej, prostując swoją postawę.
Rozejrzałem się ukradkiem po okolicy, próbując oszacować skąd dziewczyna właśnie wraca. Nie trudno było się domyślić. Właściwie to ogarnęła mnie pewnego rodzaju euforia, wiedząc że mam kogoś znajomego na zajęciach muzycznych.
Właściwie nie zwróciłem wcześniej uwagi, czy dziewczyna znajduje się w budynku.
W Chinach dość długo moim głównym instrumentem był guqin. To coś w rodzaju poprzecznej gitary. Obaj, wujek i Zhenlan wiele razy namawiali go do wypróbowania innego instrumentu, tłumacząc się tym, że nie warto grać tylko na jednym. Bzdura. Poza Azją jednak, instrument nie jest właściwie znany. Pewnie rzadko która osoba miała z nim styczność. Zostało mi więc wybrać coś zupełnie innego. No, a flet poprzeczny świecił do mnie z listy dostępnych instrumentów. Tak właśnie trafiłem na profil muzyczny, jak i dodatkowe zajęcia o tej tematyce.
- Panienka chętna na spacerek do pokoju?
[Ana? to moje pierwsze opowiadanie od 2 lat xD]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz