środa, 4 września 2019

Od Tobiasa - Cd. Dary

Naprawdę sądziła, że nie zauważę? Że jestem na tyle ślepy? Może przez te dwa lata mieszkałem z Natanielem w pokoju. Może znam się z nią tylko rok. Ale tyle w zupełności wystarczyło, by dowiedzieć się tak wiele o drugiej osobie. Dobrze ją poznać. Ba, nawet się zaprzyjaźnić! Ale coraz częściej odnosiłem wrażenie, że między nami się zaczyna sypać. Dlatego nigdy nie miałem odwagi, by skusić się na wyznanie jej uczuć. W jakikolwiek, może nawet i najbardziej idiotyczny sposób. Bałem się, że takie coś zupełnie przekreśli całą naszą relację. Przekreśli i pogrąży, a ja znów zostanę sam ze załamanym sercem. Jak wtedy, gdy zobaczyłem Ankę obściskującą się na korytarzu z kapitanem szkolnej drużyny futbolowej. Miałem świadomość, że Dara nie jest taka. Że nawet, jeśli chciałaby, aby między nami wszystko się skończyło- porozmawiałaby ze mną jak człowiek z człowiekiem, a nie przyprawiała rogi w najlepsze. Dlatego bez zbędnych słów pozwoliłem, by torba po prostu zsunęła się z mojego ramienia, z hukiem upadając na podłogę. Gustowałem w twardych zeszytach A4, więc czemu się dziwić? Zwłaszcza, gdy w środku było jeszcze naście podręczników. Tych niedawno zakupionych. I tym razem wręcz z delikatnością, niepewnością chwyciłem ją za ten zdrowy nadgarstek. Bowiem już wcześniej dostrzegłem, że tamten drugi jest zaczerwieniony. I to, oczywiście, z mojej własnej winy. Uważając, by nie zrobić jej krzywdy. Nie sprawić fizycznego bólu. Bo po twarzy i śladach łez poznałem, że tego psychicznego niestety nie udało mi się uniknąć. Znów płakała. Znów przeze mnie. Już nie raz dostałem od Nata po tym sparciałym łbie. Już nie raz Celestia mi mówiła, że Dara okropnie się o mnie martwi. Anvan powtarzał, że powinienem przystosować. A Alla dobitnie stwierdziła, że wszyscy wolą mnie raczej żywego, choć momentami bywam okropnie irytujący.
 — Dar... — zacząłem cicho, nie wiedząc, co powinienem powiedzieć. Pewnie już rzygać się jej chciało ciągłymi przeprosinami. — Jutro złożę wypowiedzenie. Może to sprawi, że przestaniesz przeze mnie płakać...
 Owszem, decyzja podjęta była nagle. Zupełnie nieprzemyślana. Ale... Ludzie robili o wiele bardziej szalone rzeczy z miłości, prawda? A jeśli dzięki temu mógł odjąć jej trosk, sprawić, by nie płakała- mógł poświęcić na to swoje własne szczęście. Dzisiaj nie miałem już siły wracać do remizy. Chociaż tyle powinna mi wybaczyć. 
 — Przyniosę ci ręcznik namoczony wodą. Wtedy oparzenie nie powinno tak boleć — odezwałem się jeszcze po chwili, nawet nie mając odwagi na spojrzenie w krwistoczerwone tęczówki.
Od razu ruszyłem do łazienki, czując, że po prostu powinienem wziąć prysznic. Długi, zimny prysznic. I czym prędzej iść spać. Zmęczenie jednak z godziny na godzinę, minuty na minutę stawało się coraz mocniejsze. Coraz bardziej wyczuwalne. Wstałem z samego rana, by ogarnąć pokój przed przyjazdem Dary. Uprzątnąć trochę moich rzeczy. Gdy byłem współlokatorem Nata, moja walizka leżała na środku pokoju prawie przez pół roku, więc teraz chciałem zrobić trochę lepsze wrażenie. Co raczej średnio się udało, gdy drzwi do łazienki postanowiły się zamknąć zaraz za mną i rąbnąć tym ozdobnym elementem prosto w bandaż na łopatce. Nie omieszkałem skwitować tego cichym przekleństwem, ale dzielnie wziąłem ten mały ręcznik, zanurzyłem go na moment pod chłodną wodą i, wciąż odrobinkę skrzywiony, wróciłem do dziewczyny, delikatnie otulając jej nadgarstek wilgotnym materiałem. Nie oczekiwałem od niej żadnego dziękuję, czy innego tego typu słowa. Wiedziałem, że gdyby coś stało się mi- ona dbałaby o mnie tak samo.

[ Daro? ] 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz